O NAS

Nasza historia sięga początku lat dziewięćdziesiątych – 1991 roku. To właśnie wówczas „dwóch szwagrów na Z” – Zenon i Zbigniew założyło pierwszą w swoim życiu spółkę, zajmującą się z  początku handlem i dystrybucją materiałów budowalnych.

Zapraszamy do zapoznania się z naszą historią.

30 LAT

TRADYCJI
I DOŚWIADCZENIA

798

ZREALIZOWANYCH
PROJEKTÓW

67,5TYS

PRZERZUCONE
m3 TARCICY

NASZA HISTORIA

Nasza historia sięga początku lat dziewięćdziesiątych – 1991 roku. To właśnie wówczas „dwóch szwagrów na Z” – Zenon i Zbigniew założyło pierwszą w swoim życiu spółkę, zajmującą się z  początku handlem i dystrybucją materiałów budowalnych.

Na wybór branży wpłynął po trosze przypadek, po trosze zebrane wcześniej doświadczenia z naszych wcześniejszych działalności.

Były to trochę szalone, ale też dynamiczne czasy. Zmiany następowały w naszym kraju szybko i czasem chaotycznie. Głównym problemem było cokolwiek kupić, czy zamówić u producenta, aby później móc to w terminie dostarczyć do klienta. Cegielnie przyjmowały płatności wyłącznie w gotówce. Trzeba było więc pokonywać samochodem – czerwoną Zastav’ą 101 – tysiące kilometrów miesięcznie. Przed Polska był jeszcze daleka droga do Unii Europejskiej, więc żeby cokolwiek sprowadzić z Niemiec czy Szwecji, trzeba było przechodzić długotrwałe odprawy celne. A nasze urzędy – Celne  czy Skarbowe,  tak jak i dziś, czyhały tylko na jakiś błąd w tonach dokumentów, aby móc przedłużyć postępowanie lub uszczęśliwić karą.

Mimo to, udawało nam się rosnąć. I to czasem w zawrotnym tempie. Ciężka praca, czasem po kilkanaście godzin dziennie, tysiące wypitych kaw i nieprzespanych ze stresu nocy, pozwoliły nam zostać jedynym z liderów rynku hurtowni budowlanych na terenie ówczesnego województwa szczecińskiego.

Niestety życie często płata nam figle i udowadnia, że każdy dzień może je wywrócić do góry nogami, a wszystkie plany biorą wówczas w łeb. Dla nas cios przyszedł z niespodziewanej strony – właściciel placu i magazynów, na terenie którego działaliśmy, stwierdził, że nasza praca wyżywi cały, wielgachny, upadający wówczas posocjalistyczny zakład. Pewnego więc dnia, na 3 dni przed końcem miesiąca otrzymaliśmy pismo, informujące nas, że od przyszłego miesiąca nasz czynsz dzierżawy wzrasta. 85-krotnie.

Był to dla nas cios, wywracający całą działalność. Bez zaplecza nie mogliśmy prowadzić naszej dalszej działalności. W ciągu kilkunastu dni musieliśmy znaleźć nowe magazyny oraz place składowe i przewieźć prawie półtora tysiąca ton materiałów.

I wtedy szczęście uśmiechnęło się do nas. I to dwukrotnie. Udało nam się kupić duży teren po byłej cegielni w innej dzielnicy Szczecina – Płoni. Obiekt ten musiał być ze względów nieporozumień pomiędzy poprzednimi właścicielami szybko sprzedany. Okazało się również, że jeden z naszych klientów – pół Polak, pół Szwed – współpracuje w Szwecji z firmą Nordiska Truss. Był to producent oprogramowania i płytek kolczastych, przeznaczonych do produkcji wiązarów kratowych. A firma ta szukała możliwości współpracy na rynku polskim.

Mimo naszego początkowego sceptycyzmu, pojechaliśmy obejrzeć kilka zakładów produkujących domy szkieletowe i wiązary dachowe. I to była miłość od pierwszego wejrzenia. Już w pierwszym zakładzie, po kilku minutach wiedzieliśmy, że to jest to. Zachwyciły nas możliwość technologii, jej trwałość, a zarazem lekkość, możliwość wykorzystania naturalnego surowca jakim jest drewno, skandynawska prostota i funkcjonalność. I tak w 1994 r. jako pierwsi w Polsce zaczęliśmy produkować drewniane wiązary kratowe łączone na płytki kolczaste.

Początki jak zawsze były trudne – wszystko łącznie z tarcicą oraz kolczatkami musieliśmy sprowadzać ze Skandynawii. Pracowaliśmy ze szwedzkimi konstruktorami na programie komputerowym po szwedzku – gdyż tylko taką posiadał wersję. Klienci byli nieufni, względem nowej technologii, musieliśmy od nowa szkolić montażystów i cieśli z wieloletnim stażem pracy, że „nie Panie, tego kołka nie można wyciąć”.

Krok po kroku, ucząc się na dziesiątkach błędów, udało nam się jednak rozwinąć produkcję. Handel materiałami budowlanymi został wyparty przez produkcję domków, a potem domów szkieletowych. Miejsce Nordisk’i przejęła firma Mitek, która wykupiła jej zakłady, a my zostaliśmy jej autoryzowanym partnerem. Zmuszeni zostaliśmy do zmiany formy działalności spółki. Na skutek odmiennych poglądów na sposób prowadzenia działalności, ze spółki wycofał się jeden z jej założycieli. Zapoczątkowana została produkcja domków mobilnych, obiektów modułowych. Na koncie mamy też kilka niedużych, własnych projektów deweloperskich. Nastąpiła też powolna wymiana pokoleniowa w spółce.

Obecnie widząc zmieniające się trendy na rynku coraz większą uwagę kierujemy na rozwój i poszerzenie ofert budynków modułowych. Naszym standardem produkcji stają się budynki pasywne. A prowadzone w współpracy z Politechniką Białostocką projekty badawcze, ukierunkowane są na stworzenie polskiego standardu domów zeroenergetycznych.

Nie zapominamy jednak o naszych początkach. Szwedzcy konstruktorzy i technolodzy, którzy pomogli nam stawiać pierwsze kroki w dziedzinie prefabrykacji, zaszczepili w nas obowiązek oferowania najlepszej jakości, tak powszechnej w Skandynawii. A to wszystko przy zachowaniu zrównoważonego rozwoju i działania w poszanowaniu z naturą.